blog background
 
Przemysław Piasta: Poznań prawym okiem
polityka, samorząd, endecja, prawica, łazarz, grunwald,
metka_epoznan
Skazy na pancerzach?
ok
7
not ok
69
liczba odsłon: 578

Potrzebujemy bohaterów, może nawet bardziej niż kiedykolwiek. Na naszych oczach rozdmuchane poza granice rozsądku, fałszywe autorytety okazały się równie nietrwałe jak budujący je gazetowy papier. Spod blaknących portretów herosów „Solidarności” zaczęły wyłazić ubeckie kwity a konstrukt z kłamstw i półprawd runął niczym domek z kart. Została pustka.

Pustka jest jednak stanem nienaturalnym. Dlatego narodowy Panteon zaczęły po cichu zaludniać postacie jeszcze przed chwilą zupełnie zapomniane, nieistniejące w masowej świadomości. Inka, Łupaszka, Rój... Tak, po latach, trochę nieoczekiwanie, pojawili się Żołnierze Wyklęci.

Przybyli w aurze tajemniczości, jako nieskazitelni rycerze. Ostatni sprawiedliwi, którzy polegli w nierównej walce z siłami zła. Z początku funkcjonowali gdzieś na marginesie narodowej świadomości. Jenak dzięki tytanicznej pracy badaczy i fascynatów przebili się szerzej. Najpierw trafili na żyzną glebę patriotycznej młodzieży, później dalej – na stadiony i ulice. Na oprawy i murale. W końcu wpisano ich na transparenty partii, która szła po władzę. Dziś są w głównym nurcie polityki historycznej. Niemal każda wioska posiada dziś rondo lub skwer Żołnierzy Wyklętych. Niejedna szkoła doczekała się patrona werbującego się z ich kręgu.

Jenak mit, jak każdy mit, posiada swoje wady. Im bardziej odrealniony tym są one wyraźniejsze. Nie inaczej jest w przypadku Wyklętych. Rehabilitacja i przywrócenie historycznej pamięci, jakie słusznie należały się poległym i pomordowanym, w mgnieniu oka zamienione zostały w bezrefleksyjny kult. Ten zaś, jeśli utrwali się w zbiorowej świadomość będzie wiódł nas na manowce.

Nie jest bowiem prawdą, jak głoszą dziś w pseudo-historycznych publikacjach samozwańczy kapłani „wyklętyzmu”, że Żołnierze Wyklęci zwyciężyli. Nie jest prawdą, że bez nich nie byłoby Solidarności czy Wolnej Polski. Nie jest prawdą, że mieli alternatywę pomiędzy „okupacją sowiecką - gorszą niż niemiecką” lub śmiercią. Nie jest wreszcie prawdą, że byli nieskazitelnymi rycerzami.

Łatwo jest zbudować w narodowej świadomości ową „fałszywą historię”, która jest mistrzynią „fałszywej polityki”. Tym łatwiej, że epopeja Wyklętych jest zarazem patetyczna i widowiskowa. Bez problemu trafia do wyobraźni młodych patriotów. Jednak skutki opierania tożsamości historycznej na odrealnionych mitach są nieuchronnie opłakane. W końcu nie zależy nam na wychowaniu kolejnych pokoleń, które za szczyt poświęcenia dla Ojczyzny uznają jakąś szczególnie wyrafinowaną i spektakularną formę zbiorowego samobójstwa. Dlatego teraz, gdy Wyklęci zostali nareszcie przywróceni historii, potrzebna jest rozmowa. Spokojna pozbawiona arogancji i pogardy, wolna od fanatyzmu i zacietrzewienia. Rozmowa oparta na faktach i źródłach, ale przede wszystkim na dojrzałej analizie historycznej i politycznej. W nadziei na początek takiej rozmowy sięgnąłem po najnowszą książkę Piotra Zychowicza „Skazy na pancerzach. Czarne karty epopei Żołnierzy Wyklętych.”.



Nie przepadam za pisarstwem historycznym Zychowicza. Jego dotychczasowy dorobek wskazuje, że znalazł on sposób na poczytność w wyjątkowo prostej metodzie: wkładaniu kija w mrowisko. Stosowanie taniej sensacji zapewne gwarantuje zwiększenie nakładów, jednak u mnie, adepta solidnej niczym pruski fort poznańskiej szkoły historii wojskowości, wzbudza co najwyżej zażenowanie. Oddzielmy jednak tworzywo od twórcy.

Najnowsza książka Zychowicza nie jest dziełem naukowym a co najwyżej popularno- naukowym. Taka formuła daje autorowi znaczną swobodę prowadzenia narracji ale w kontekście wagi tematu wydaje się zdecydowanie nieadekwatna. Zychowicz na ponad 400 stronach przedstawia niewygodne, czy wręcz kompromitujące „fakty” zarówno z biografii kliku znanych Wyklętych jak i z dziejów różnych polskich formacji wojskowych. Aspektem łączącym wszystkie opisane postacie i zdarzenia mają być niegodziwości jakich w opinii autora dopuścili się polscy żołnierze. Padają poważne zarzuty, w tym o morderstwa na ludności cywilnej i jeńcach wojennych.

Zarzuty tak wielkiego kalibru wymagają niewątpliwie adekwatnej do ich skali dokumentacji. Niestety autor z rzadka posługuje się źródłami opierając się w większości na cudzych opracowaniach. Co więcej, przedmiotowe opracowania dobiera w sposób niezwykle powierzchowny, by nie powiedzieć selektywny.

Oczywisty i reprezentatywny dla omawianej książki przykład niedopuszczalnej, paranaukowej dezynwoltury znajdziemy w rozdziale IX. Zychowicz porusza tutaj temat wydarzeń, które miały miejsce w Bydgoszczy 3 i 4 września 1939 roku, a w hitlerowskiej propagandzie uzyskały miano Bromberger Blutsonntag (bydgoska krwawa niedziela). Od lat trwa spór pomiędzy historiografią polską, która za przyczynę przedmiotowych wydarzeń podaje stłumienie niemieckiej dywersji a niemiecką która owej dywersji zaprzecza. Zychowicz, stawiając Polakom najcięższe zarzuty – masowego morderstwa, powołuje się na opinię jedynego bodaj poważnego historyka po stronie polskiej – Włodzimierza Jastrzębskiego, który popiera narrację niemiecką. Bogaty dorobek polskich historyków i ich zgodna w znakomitej większości opinia w przedmiotowej materii zostały tutaj całkowicie zignorowane. Zychowicz nie uznał także za stosowne poinformować Czytelników, że także historiografia niemiecka nie jest monolitem w przedmiotowym temacie. Wyłomu dokonała tutaj praca Güntera Schuberta „Bydgoska krwawa niedziela. Śmierć legendy”, która ukazała się w RFN w 1989r a w roku 2003 doczekała się polskiego wydania. Nieznajomość tej pozycji, niezwykle istotnej dla przedmiotowej materii, lub jej świadome pominięcie, jako niezgodnej z główną tezą książki, wystawia Zychowiczowi jako historykowi niezbyt pochlebne świadectwo.

Mocno zastanawiający jest także dobór relacji świadków (nie tylko w tej sprawie). Są one co do zasady jednostronne, co jest tym bardziej zaskakujące, iż nie brakuje tutaj dobrych źródeł. Szkoda, że autor nie znalazł kilku wierszy na przykład na relację Lucy Baker-Beall. Ta nauczycielka języka angielskiego, która przez prawie 40 lat mieszkała w Bydgoszczy, a której dzięki interwencji ambasady amerykańskiej w połowie lutego 1940 r. udało się opuścić Niemcy relacjonowała: „Strzały padały z niemieckich domów i kilku Polaków zostało zabitych lub rannych. (...) W sumie około 200 Niemców zostało zatrzymanych z bronią w ręku i rozstrzelanych, ale to nie było mordowanie bezbronnych ludzi. To nastąpiło później, kiedy Niemcy weszli do miasta”.

Poważne usterki metodyczne, niedostateczna znajomość źródeł i opracowań oraz inne, drobniejsze uchybienia nie są niestety wyłączną domeną omawianego wyżej podrozdziału. Znajdziemy je w mniejszym lub większym natężeniu w całej książce Zychowicza. To całkowicie dezawuuje wartość poznawczą pracy i dyskredytuje jej autora.

„Skazy na pancerzach” mogły okazać się książką przełomową, otwierającą uczciwy, konstruktywny dyskurs. Zamiast tego są tanim moralitetem opartym na wątpliwej sensacji. Mimowolnie wpisującym się w szczęśliwie niemodny już nurt pedagogiki wstydu. Szkoda, widać na solidne opracowanie tego złożonego tematu przyjdzie nam jeszcze poczekać.



Artykuł ukazał się w tygodniku „Myśl Polska”

 
WASZE KOMENTARZE[1]
~Kayser Soze: Komentarz skasowany przez autora bloga.
dodano: Poniedziałek, 2018.02.19 18:46, IP:109.173.144.XXX
ok
14
not ok
0
odpowiedz|usuń
~: Komentarz skasowany przez autora bloga.
dodano: Poniedziałek, 2018.02.19 19:11, IP:109.173.144.XXX
ok
13
not ok
1
odpowiedz|usuń
~xXx: to zarzygał, czy nie?
dodano: Wtorek, 2018.02.20 11:00, IP:46.227.247.XXX
ok
13
not ok
0
odpowiedz|usuń
~Pumpus: Będzie jego spotkanie otwarte 21 lutego o 18 w Pałacu Działynskich
dodano: Wtorek, 2018.02.20 16:32, IP:77.65.109.XXX
ok
5
not ok
10
odpowiedz|usuń
~Autor: okupacja sowiecka gorsza niż niemiecka??
dodano: Środa, 2018.02.21 11:16, IP:77.252.39.XXX
ok
2
not ok
1
odpowiedz|usuń
~Autor: ~xXx: to zarzygał, czy nie?...
Jak wieprz...
dodano: Środa, 2018.02.21 23:09, IP:109.173.144.XXX
ok
10
not ok
0
odpowiedz|usuń
~Autor: Panie Przemysławie , sugeruję Panu nawiązanie kontaktu z Panem Prof. doktorem hab. Michałem Klimeckim z UMK w Toruniu. Myślę ,że znajdziecie Panowie wspólny język.
dodano: Piątek, 2018.02.23 21:23, IP:68.235.61.XXX
ok
1
not ok
6
odpowiedz|usuń
~Autor: O...ooo jak Premcio z-PO-korniał i wygładził ozorek swego grafomaństwa. Czy przypadkiem nie za długo jakieś wybory za pasem? Coś mi autopromocją śmierdzi. Ale kto się da nabrać PO-raz n-ty na jego umizgi!!??
dodano: Sobota, 2018.02.24 11:28, IP:109.241.177.XXX
ok
3
not ok
4
odpowiedz|usuń
DODAJ KOMENTARZ | Jesteś niezalogowany, Twój nick będzie poprzedzony ~zaloguj | zarejestruj
Liczba znaków do wykorzystania: 1000
codeimgNie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Forum
Do poprawnego działania mechanizmu dodawania komentarzy wymagane jest włączenie obsługi ciasteczek.
avatar
PRZEMYSŁAW PIASTA
PrzemyslawPiasta.epoznan.pl
RSSsend_message
ARCHIWUM WPISÓW
Na kogo głosować w Poznaniu? (11 paź 2018)
W pułapce wyklętyzmu (2 mar 2018)
Skazy na pancerzach? (19 lut 2018)
Zakażmy handlu we wtorki (4 paź 2017)
Vae victis (31 lip 2017)
Wszędzie dobrze, ale w Unii najlepiej (12 lip 2017)
Cała Polska walczy ze smogiem. (9 sty 2017)
Coraz lepsza zmiana (2 gru 2016)
Murzyńskość dla zaawansowanych (5 paź 2016)
Smoleńscy prorocy, smoleńscy agnostycy (15 wrz 2016)
Spotkanie Endecji w Poznaniu (6 wrz 2016)
Trzecia Rzesza – reaktywacja (27 cze 2016)
Niewidzialne Chiny (21 cze 2016)
Polskie Imperium? (10 cze 2016)
Wróg u bram (22 mar 2016)
To nie jest nasza zmiana (14 mar 2016)
Rolnik przyPiSany do ziemi? (25 lut 2016)
Kto zapłaci za "dobrą zmianę"? (6 lut 2016)
Przepraszam za Mieszka (1 lut 2016)
Zdrada popłaca (14 sty 2016)
Ani słowa o WOŚP (9 sty 2016)
W obronie Jaśkowiaka (28 gru 2015)
Życie polityczne dzikich, na podstawie obserwacji mieszkańców Bolandy. (4 gru 2015)
Latający cyrk rodzimej produkcji (28 lis 2015)
Tęczowy korpus postępu (11 paź 2015)
Portret bez charakteryzacji (4 paź 2015)
Hitler też był imigrantem (14 wrz 2015)
Jak zmarnować 100 milionów (4 wrz 2015)
Złodzieje (24 sie 2015)
Duży i Mały (23 lip 2015)
Nie chcemy was tu (13 lip 2015)
Strzelnica (14 maj 2015)
Głosujemy na Kukiza! (8 maj 2015)
Jak głosować? - skrócony poradnik dla średnio zaawansowanych (3 maj 2015)
Moneta bez awersu (15 mar 2015)
Legenda o poznańskim smoku - PREMIERA (28 lis 2014)
„Legenda o poznańskim smoku” – zaproszenie na spotkanie z autorem (24 lis 2014)
STOP OSZUSTOM! (14 lis 2014)
Uwaga na oszustów (14 lis 2014)
Mamy prawo być dumni (7 lis 2014)
Razem? - raczej osobno (31 paź 2014)
Niezły burdel (28 paź 2014)
Rzeczpospolita urzędasów (16 paź 2014)
Matki, żony i kochanki (28 wrz 2014)
Chwała Grobelnemu (29 lip 2014)
Nieporozumienie ruchów miejskich (11 lip 2014)
Upadek (7 lip 2014)
Słuszny gniew, bezrozumny bunt (17 cze 2014)
Smutny los dzikich Helwetów (24 maj 2014)
Głosuję na Korwina (21 maj 2014)
Piersi są dobre (11 maj 2014)
Czekając na błąd scenarzysty (6 maj 2014)
Rocznica (3 maj 2014)
Feta, której nie było (25 mar 2014)
I kto tu jest ruskim agentem? (1 mar 2014)
W Bazarze o Dmowskim i nie tylko. (18 lut 2014)
Ostateczny krach państwa prawa (11 lut 2014)
Przeciw fałszywemu patriotyzmowi (31 sty 2014)
Rozbita rodzina resortowych dzieci (15 sty 2014)
Owsiak wypełza z lodówki a Tusk wychodzi z siebie (11 sty 2014)
Bójcie się Tuska, nawet gdy przynosi dary (5 sty 2014)
Politycy i idioci (27 gru 2013)
Przyznaję się do błędu. (23 gru 2013)
Żądam ocieplenia klimatu (22 gru 2013)
Nie piszcie ustaw, grajcie w piłkę! (19 gru 2013)
Wybory w domu wariatów (12 gru 2013)
Gdy rozum śpi budzą się My-Poznaniacy (6 gru 2013)
Unia, Ukraina a polska racja stanu (3 gru 2013)
Polski wyrób politykopodobny czyli dlaczego nasza polityka jest byle jaka? (28 lis 2013)
Mamy za dużo mieszkań socjalnych. (21 lis 2013)
Gender to głupota (18 lis 2013)
Czy żyjemy w państwie policyjnym? (15 lis 2013)
Obywatelscy jak Milicja Obywatelska (8 lis 2013)
Niebezpieczne kombinacje Ministerstwa Sprawiedliwości (4 lis 2013)
Granice tolerancji (2 lis 2013)