blog background
 
Przemysław Piasta: Poznań prawym okiem
polityka, samorząd, endecja, prawica, łazarz, grunwald,
metka_epoznan
W pułapce wyklętyzmu
ok
8
not ok
34
liczba odsłon: 351


„Możemy dziś mówić: oni nie przegrali tej walki, oni zwyciężyli!”. Te słowa padły z ust Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Pana Andrzej Dudy, pod Pomnikiem Nieznanego Żołnierza, w czasie zeszłorocznych obchodów Narodowego Dnia Pamięci "Żołnierzy Wyklętych". Zdanie to, co zrozumiałe, wywołało entuzjazm zgromadzonej na miejscu gawiedzi oraz setek tysięcy młodych patriotów oglądających świat zza ekranów swoich smartfonów. Jednak wśród znacznie węższej (co nie znaczy, że mniej ważnej) grupy odbiorców, zdolnych do elementarnej refleksji, wzbudziło co najmniej konsternację: „Jak to wygrali?”.

Bo jeśli przyjrzeć się sprawie, nawet niewprawnym okiem, nie dostrzeżemy tu zwycięstwa. Z każdego punktu widzenia epopeja Wyklętych zakończyła się klęską. Zostali rozgromieni militarnie, co było nieuniknione w kontekście olbrzymiej dysproporcji pomiędzy zasobami obu stron tej konfrontacji. Bilans tych zmagań jest wyjątkowo ponury. Z kilkunastu tysięcy żołnierzy i oficerów biorących udział w walkach około osiem tysięcy zginęło na polu bitwy, a kolejni zostali straceni przez stalinowskie sądy*. Polska straciła kilkanaście tysięcy wspaniałych ludzi w walce toczącej się o przegraną sprawę. Ilu wrogów Polski pokonali za tą potężną cenę Wyklęci? Najbardziej wiarygodne opracowania mówią o około ośmiu tysięcy zabitych. Nie było wśród nich najwyższych władz państwowych i wojskowych, jedynie niewielka garstka UB-eków (po których nie będziemy specjalnie płakać). Przytłaczającą większość ofiar walk po stronie rządowej nie stanowili żadni komuniści, ale prości żołnierze Wojska Polskiego i KBW. Zwykli poborowi, których nikt nie pytał o zdanie, którzy jak wszyscy żołnierze marzyli tylko o tym by zrzucić kamasze i wrócić do domu. Taka ekonomia krwi.

Żołnierze podziemia niepodległościowego zwani dziś Wyklętymi przegrali też politycznie. Wymarzona przez nich Polska należała do przeszłości, nie było dla niej miejsca na narysowanej na nowo mapie Europy.

Polacy lubują się w doszukiwaniu się w klęskach „moralnych zwycięstw”. Jedak Wyklętych, nawet przy zwyczajowej dla nas gargantuicznej dawce chciejstwa, nie możemy określać mianem „moralnych zwycięzców”. Zostali bowiem skutecznie wymazani z kart historii i ze zbiorowej świadomości. Nawet po 1989 roku nowa Polska, już z orłem w koronie, przez lata funkcjonowała w błogiej niewiedzy o ich istnieniu. Słowa w rodzaju pamiętnych „nie byłoby "Solidarności", gdyby nie Żołnierze Niezłomni, nie byłoby Polski, gdyby nie oni.” (A. Macierewicz, 1.03.2016r.) są do tego stopnia oderwane od historycznej prawdy, iż wydają się pochodzić z alternatywnej rzeczywistości. Bowiem dopiero wieloletnie wysiłki fascynatów, w tym licznych przedstawicieli naszego środowiska, doprowadziły do przywrócenia pamięci o tej karcie historii. Przywrócenia w pełni słusznego. Bo w końcu, choć Wyklęci przegrali, choć ich sprawa była beznadziejna, zasłużyli na coś więcej niż bezimienne mogiły i krzywdzące miano bandytów**.

Tak oto, po tej wyjątkowo obszernej historycznej dygresji, wracamy do przytoczonej wypowiedzi Pana Prezydenta. Jest ona symptomatyczna nie tylko dla obozu „dobrej zmiany” ale dla polskiej prawicy w ogóle. Jako, ze politycy zasadniczo zachowują się racjonalnie możemy założyć, że przedmiotowej wypowiedzi i licznym jej podobnym przyświeca jakiś cel. Nie jest nim głoszenie prawdy historycznej, gdyż jak już ustaliliśmy prawdziwość tezy o zwycięstwie Wyklętych jest wyjątkowo dyskusyjnej urody. Pozostaje zatem jedynie domniemywać co wspomnianym celem jest. W mojej opinii mamy do czynienia z próbą ukształtowania nowego pojęcia patriotyzmu, z nowym panteonem bohaterów i nowym wzorcem postaw. Wyklęci są tutaj wyjątkowo wdzięcznym budulcem nowej narracji.

Jest to jednak narracja ułomna dwójnasób. Po pierwsze, jak już wskazałem, jest ona z gruntu oparta na fałszu.

Tak jak ziarno rzucone na podatny grunt szybko kiełkuje, tak w środowiskach patriotycznych pamięć o żołnierzach drugiej konspiracji w mgnieniu oka przerodziła się w fascynację. Ta, wspomagana już machiną państwowej polityki historycznej, zamieniła się w doskonale wykreowany kult „Wyklętych”. W nim nie ma już miejsca na niuansowanie, na dzielnie włosa na czworo, na naukowy krytycyzm i dążenie do prawdy. Historyczni „Wyklęci”, niepozbawieni wad i przywar, lecz przez to prawdziwi, zostali zastąpieni swoimi popkulturowymi odpowiednikami wzorowanymi na amerykańskich superbohaterach. W nowej, komiksowej rzeczywistości pozostały tylko dwie barwy: biel i czerń. Biel zarezerwowana dla nowych Wyklętych, czerń dla ich wrogów. Kto nie jest z nami ten przeciwko nam. A kto przeciw Wyklętym ten komuch i zdrajca, ORMO-wiec, SB-ek w trzecim pokoleniu, ruski agent. Do woli.

W mgnieniu oka, w czarodziejski sposób Wyklęci z przegranych zmienili się w zwycięzców. Ich droga przestała wieść ku zatraceniu, a stała się drogą do chwały. Tak zrodził się wyklętyzm. Obecnie oficjalna doktryna polityki historycznej naszego państwa.

Pół biedy, że jest to doktryna zbudowana na całkowicie fałszywych przesłankach historycznych. Nihil novi sub sole. Sedno problemu stanowi druga z ułomności wyklętyzmu, mianowicie konsekwencje społeczne i wychowawcze jakie niesie. Jego istotą jest bowiem polityczny romantyzm wykluczający realizm, kalkulacje i zwyczajny zdrowy rozsądek. Tym samym wyklętyzm sprowadza nas na drogę, która nieuchronnie wiedzie do powielania starych błędów. „Nieważne - zdają się mówić piewcy nowej doktryny - jakie są nasze szanse na zwycięstwo, ważne by słuszność była po naszej stronie. Nie oglądajmy się na konsekwencje, na sytuacje i realia. Racja jest nasza. A potem jakoś to będzie.”

Stara śpiewka - można by skwitować. Po raz kolejny przedstawia się nam za cnotę to samo szaleństwo, które lata temu pchnęło naszych przodków do straceńczych insurekcji, od powstania listopadowego począwszy, a na powstaniu warszawskim skończywszy. Obłęd, z którym my, endecy, walczymy już niemal półtora stulecia.

Udało się nam przywrócić pamięć o Wyklętych. To dobrze. Teraz uczmy o nich kolejne pokolenia. Ale mówmy prawdę. Mówmy o bohaterstwie, ale i o łajdactwie. Mówmy o tragicznej, beznadziejnej walce, ale nie dopisujmy fałszywych happy-endów. To ważne przede wszystkim dla naszej przyszłości, której nie wolno nam budować na nierealnych wyobrażeniach. Ale ważne też dla pamięci o samych „Wyklętych”. Zasłużyli na coś więcej niż na los popkulturowych superbohaterów dekorujących nasz patriotyczny Disneyland.



* Precyzyjna liczba Wyklętych skazanych na wyroki śmierci, oraz tych na których wyroki wykonano jest trudna do ustalenia. Łączna ilość wyroków śmieci w okresie stalinowskim szacowna jest wg rożnych szacunków od 2,5 do 8 tysięcy. Wg. Instytutu Pamięci Narodowej w latach 1946-55 skazano na śmierć około 5 tys. osób. IPN ustalił 3468 nazwisk osób skazanych w tym czasie na karę śmierci przez wojskowe sądy rejonowe. Wyroki wykonano co najmniej na 1363 osobach. Większość skazanych stanowili przeciwnicy polityczni komunistycznej władzy, jednak niekoniecznie żołnierze podziemia niepodległościowego.

**...choć w obecnym panteonie wyklętyzmu są i tacy, którzy na rzeczone miano zasłużyli w pełni. W tym miejscu warto zadać pytanie: czym rożni się żołnierz od bandyty? - to już jednak temat na zupełnie inny tekst.


Felieton ukazał się pierwotnie w tygodniku "Myśl Polska" 

 
WASZE KOMENTARZE[1]
~Autor: Mój dziadek był wyklęty i w 1951r został skazany na śmierć, później wyrok ten zmieniono na 15 lat więzienia (babcia sprzedała kosztowności i opłaciła kogo trzeba) Opowiadał nam jak to wszystko się zaczęło. Zaczne może od tego, że niestety bardzo myli się Pan w tym tekście. Wyklęci to nie byli poborowi ani na silę wcieleni do armii, ponieważ z końcem października 39r. WP zostało rozwiązane a ocalałym nakazano powrót do rodzin lub ucieczkę z kraju. Dziadek wrócił do rodziny. Kiedy jednak widział, że naziści planują eksterminację narodu Polskiego zdecydował się na wejście "do lasu" W WP był starszym szeregowym, w AK dostał od razu kaprala gdyż ktoś musiał szkolić wieś Atakowali transporty, pociągi wyciągali również więźniów z konwojów. Hitlerowcy bardziej bali się partyzantów polskich aniżeli angielskich żołdaków. Kiedy do Poznania wkroczyła armia czerwona i zaczęły się pogromy kobiet, wielu czerwonych zostało zlikwidowanych.
dodano: Sobota, 2018.03.03 00:02, IP:194.31.34.XXX
ok
5
not ok
4
odpowiedz|usuń
~miki: zawsze należy zadać pytanie: jak bohater może mordować kobiety czy dzieci ? Czy jedynym powodem było to, że żyli - lub raczej chcieli żyć w tym kraju zniszczonym wojną i międzyludzką nienawiścią ? Czy w takim razie można takich morderców nazywać bohaterami ? Próby pielęgnowania Polskiej Martyrologii już nie robi na Polakach wrażenia - czytać potrafią i wiedze zdobywać niezależnie od rządowej tuby propagandowej. Identycznie jak za komuny....
dodano: Sobota, 2018.03.03 20:35, IP:78.10.249.XXX
ok
4
not ok
5
odpowiedz|usuń
~Kiedys kolega: Grubasie - pewnie lepiej, aby nie podjęli walki. I podali rękę armii sowieckiej może od razu by dostali kulkę. Tutaj nie chodzi o wygrali/przegrali , ale o wolę i wytrwałość oraz walkę dla idei- której ty nigdy nie zrozumiesz bo twoja ideą są pieniądze! Łajzo Wracaj na uczelnie bo nawet studiów nie skończyłeś! Przypomina mi to gw gdzie retoryka jest podobna po co powstanie i III konspiracja to było bez sensu - puknij się w gruby łeb Musimy krzewić wśród nas ducha zdobywców, a psychikę obrony i cierpiętnictwa zmienić w wolę zwycięstwa." - ppłk. Maciej Kalenkiewicz.
dodano: Poniedziałek, 2018.03.05 15:18, IP:165.225.72.XXX
ok
1
not ok
2
odpowiedz|usuń
~Fiki: twój dziadek mordował kobiety i dzieci bo był w UB ~miki: zawsze należy zadać pytanie: jak bohater może mordować kobiety czy dzieci ? Czy jedynym powodem było to, że żyli - lub raczej chcieli żyć w tym kraju ...
dodano: Poniedziałek, 2018.03.05 15:20, IP:165.225.72.XXX
ok
0
not ok
0
odpowiedz|usuń
~Autor: Ale matołek napisał kiepski tekścik. Szabelką wyma****esz, a pewnie byłbyś pierwszy, który by lizał co popadnie niemieckiemu okupantowi, bo przecież nie można wygrać.
dodano: Wtorek, 2018.03.06 07:03, IP:78.10.248.XXX
ok
1
not ok
1
odpowiedz|usuń
~Małgosia: Ależ Pan głupi... Brak logiki i prawdy. Okropność.
dodano: Wtorek, 2018.03.06 11:03, IP:193.104.244.XXX
ok
1
not ok
0
odpowiedz|usuń
DODAJ KOMENTARZ | Jesteś niezalogowany, Twój nick będzie poprzedzony ~zaloguj | zarejestruj
Liczba znaków do wykorzystania: 1000
codeimgNie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Forum
Do poprawnego działania mechanizmu dodawania komentarzy wymagane jest włączenie obsługi ciasteczek.
avatar
PRZEMYSŁAW PIASTA
PrzemyslawPiasta.epoznan.pl
RSSsend_message
ARCHIWUM WPISÓW
Na kogo głosować w Poznaniu? (11 paź 2018)
W pułapce wyklętyzmu (2 mar 2018)
Skazy na pancerzach? (19 lut 2018)
Zakażmy handlu we wtorki (4 paź 2017)
Vae victis (31 lip 2017)
Wszędzie dobrze, ale w Unii najlepiej (12 lip 2017)
Cała Polska walczy ze smogiem. (9 sty 2017)
Coraz lepsza zmiana (2 gru 2016)
Murzyńskość dla zaawansowanych (5 paź 2016)
Smoleńscy prorocy, smoleńscy agnostycy (15 wrz 2016)
Spotkanie Endecji w Poznaniu (6 wrz 2016)
Trzecia Rzesza – reaktywacja (27 cze 2016)
Niewidzialne Chiny (21 cze 2016)
Polskie Imperium? (10 cze 2016)
Wróg u bram (22 mar 2016)
To nie jest nasza zmiana (14 mar 2016)
Rolnik przyPiSany do ziemi? (25 lut 2016)
Kto zapłaci za "dobrą zmianę"? (6 lut 2016)
Przepraszam za Mieszka (1 lut 2016)
Zdrada popłaca (14 sty 2016)
Ani słowa o WOŚP (9 sty 2016)
W obronie Jaśkowiaka (28 gru 2015)
Życie polityczne dzikich, na podstawie obserwacji mieszkańców Bolandy. (4 gru 2015)
Latający cyrk rodzimej produkcji (28 lis 2015)
Tęczowy korpus postępu (11 paź 2015)
Portret bez charakteryzacji (4 paź 2015)
Hitler też był imigrantem (14 wrz 2015)
Jak zmarnować 100 milionów (4 wrz 2015)
Złodzieje (24 sie 2015)
Duży i Mały (23 lip 2015)
Nie chcemy was tu (13 lip 2015)
Strzelnica (14 maj 2015)
Głosujemy na Kukiza! (8 maj 2015)
Jak głosować? - skrócony poradnik dla średnio zaawansowanych (3 maj 2015)
Moneta bez awersu (15 mar 2015)
Legenda o poznańskim smoku - PREMIERA (28 lis 2014)
„Legenda o poznańskim smoku” – zaproszenie na spotkanie z autorem (24 lis 2014)
STOP OSZUSTOM! (14 lis 2014)
Uwaga na oszustów (14 lis 2014)
Mamy prawo być dumni (7 lis 2014)
Razem? - raczej osobno (31 paź 2014)
Niezły burdel (28 paź 2014)
Rzeczpospolita urzędasów (16 paź 2014)
Matki, żony i kochanki (28 wrz 2014)
Chwała Grobelnemu (29 lip 2014)
Nieporozumienie ruchów miejskich (11 lip 2014)
Upadek (7 lip 2014)
Słuszny gniew, bezrozumny bunt (17 cze 2014)
Smutny los dzikich Helwetów (24 maj 2014)
Głosuję na Korwina (21 maj 2014)
Piersi są dobre (11 maj 2014)
Czekając na błąd scenarzysty (6 maj 2014)
Rocznica (3 maj 2014)
Feta, której nie było (25 mar 2014)
I kto tu jest ruskim agentem? (1 mar 2014)
W Bazarze o Dmowskim i nie tylko. (18 lut 2014)
Ostateczny krach państwa prawa (11 lut 2014)
Przeciw fałszywemu patriotyzmowi (31 sty 2014)
Rozbita rodzina resortowych dzieci (15 sty 2014)
Owsiak wypełza z lodówki a Tusk wychodzi z siebie (11 sty 2014)
Bójcie się Tuska, nawet gdy przynosi dary (5 sty 2014)
Politycy i idioci (27 gru 2013)
Przyznaję się do błędu. (23 gru 2013)
Żądam ocieplenia klimatu (22 gru 2013)
Nie piszcie ustaw, grajcie w piłkę! (19 gru 2013)
Wybory w domu wariatów (12 gru 2013)
Gdy rozum śpi budzą się My-Poznaniacy (6 gru 2013)
Unia, Ukraina a polska racja stanu (3 gru 2013)
Polski wyrób politykopodobny czyli dlaczego nasza polityka jest byle jaka? (28 lis 2013)
Mamy za dużo mieszkań socjalnych. (21 lis 2013)
Gender to głupota (18 lis 2013)
Czy żyjemy w państwie policyjnym? (15 lis 2013)
Obywatelscy jak Milicja Obywatelska (8 lis 2013)
Niebezpieczne kombinacje Ministerstwa Sprawiedliwości (4 lis 2013)
Granice tolerancji (2 lis 2013)