blog background
 
Przemysław Piasta: Poznań prawym okiem
polityka, samorząd, endecja, prawica, łazarz, grunwald,
metka_epoznan
Granice tolerancji
ok
126
not ok
111
liczba odsłon: 1665

Rześki słoneczny poranek, jeden tych które niezbyt często zdarzają się pod koniec listopada. Ewidentnie nie wyglądający na swoje 59 lat elegancki mężczyzna pospiesznie opuszcza dom i wchodzi do swojego służbowego, czarnego mercedesa. Kierowca zatrzaskuje drzwi i ze znamionującym pośpiech krótkim piskiem opon rusza z podjazdu posesji. Za oknami szybko przepływają żółto – brunatno - czerwone plamy drzew. Kierowca skręca lekko w lewo by ominąć zaparkowany na poboczu rower. Nagle światło, huk... ogień, fragmenty blachy...wszędzie chaos. Pandemonium. Zamontowana w rowerze bomba zabija na miejscu kierowce i pasażera.

To nie fragment scenariusza nowego thrillera politycznego. Takie wydarzenia miały miejsce naprawdę. I to wcale nie „bardzo dawno temu w odległej galaktyce”, tylko stosunkowo niedawno, bo w listopadzie 1989 roku i tuż za miedzą, w Niemczech. Zabójstwo Alfreda Herrhausena, prezesa zarządu Deutsche Banku było jednym z ostatnich aktów dramatu rozciągniętego na całe dziesięciolecia. Wszytko zaczęło się zaś pod koniec lat sześćdziesiątych od zwykłego pokoleniowego buntu. Właśnie wtedy grupka młodych idealistów o skrajnych, lewackich poglądach uznała, że nowy wspaniały świat można zbudować jedynie na gruzach świata obecnego. Budowę lepszego jutra rozpoczęli od napadów na banki i morderstw. Rozkręciła się spirala szaleństwa, napędzana bezmiarem płaczu i krwi.

Opowiastka ta nie powinna być traktowana wyłącznie w kategoriach ciekawostki z dziejów najnowszych. Przede wszystkim dlatego, że historia potrafi się powtarzać, co daje nam niepowtarzalną okazję wyciągania wniosków z cudzych pomyłek. Bo w przytoczonym przypadku całe nieszczęście wynikło z tego, że kiedyś, pod koniec lat sześćdziesiątych w Niemczech, ktoś popełnił poważny błąd. Nie docenił potencjału rodzącego się ekstremizmu. Nie dostrzegł przekroczenia niewidzialnej granicy pomiędzy tym co możemy jeszcze nazwać dyskursem publicznym a zwykłym terroryzmem.

Nawet współcześnie są tacy którzy właśnie przekraczają tą granicę. Dzieje się to tu i teraz. W zeszłym tygodniu w Poznaniu mieliśmy do czynienia z trzema aktami przemocy. Jeden z nich – próba zakłócenia spotkania młodych narodowców przez grupę anarchistów, może być od biedy uznany za mieszczący się w spektrum dyskursu publicznego (choć na granicy tegoż). Za to dwa pozostałe są w moim mniemaniu przejawem zwykłego terroryzmu, choć póki co prymitywnego w formie. W ciągu jednego dnia anarchiści rzucili w sądzie słoikami ze zgniłymi jajami w kierunku komornika i sędzi prowadzącej posiedzenie, a „nieznani sprawcy” brutalnie zaatakowali jeden z poznańskich pubów z oczywistą intencją wyrządzenia szkody panu Maciejowi Witzbergowi.

Nie po raz pierwszy poznańscy anarchiści pokazali swój stosunek do obowiązującego porządku prawnego. Wcześniej demonstrując w obronie nielegalnego skłotu Rozbrat pomazali farbą fasadę Urzędu Miasta, wdarli się też na teren Międzynarodowych Targów Poznańskich czy zakłócali pracę placówki bankowej. Nie dziwota, że od lat większość uczciwych Poznaniaków szerokim łukiem omija ich siedziby.

W ostatnich dniach akty przemocy nasiliły się, kumulując się 30 października. Od rana poznański sąd rozstrzygał o losach kamienicy w której kilka miesięcy temu nielegalne zagnieździli się anarchiści, tworząc kolejny w Poznaniu skłot. Obrady sądu postanowiły zakłócić dwie początkujące terrorystki, które rozbiły słoiki ze śmierdzącą substancją na sali sądowej. Zostały zatrzymane i ukarane grzywną, co wydaje się jednak sankcją wysoce nieadekwatną w kontekście przewiny. Jednak dzień trwał w najlepsze.

W godzinach popołudniowych odbyło się spotkanie młodych narodowców z Ruchu Narodowego. Jako, że RN jest przez skrajne środowiska lewackie nazywany pogardliwym, ale co ważniejsze nieprawdziwym mianem „faszystów”, awantura od początku wisiała w powietrzu. Organizatorzy zostali zresztą zmuszeni do zmiany w ostatniej chwili miejsca spotkania. Pomimo to grupka anarchistycznych lewaków spod znaku antify wtargnęła na, co warto w tym momencie podkreślić, legalne zgromadzenie firmowane przez organizacje działające w zgodzie z obowiązującym porządkiem prawnym.

Do najbardziej skandalicznego zdarzenia doszło jednak w godzinach wieczornych. Gdy jeden ze współorganizatorów wspomnianego wcześniej spotkania, pan Maciej Witzberg przebywał w jednym ze swoich lokali gastronomicznych został zaatakowany przez „nieznanych sprawców”. W ruch poszły ciężkie kamienne kostki brukowe, nie obyło się bez zniszczeń. Tylko szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że nikt, w tym postronni świadkowie, nie odniósł poważniejszych obrażeń. Niewiele zabrakło, a „młodzi idealiści” przelaliby pierwszą krew. Wtedy ze ścieżki, którą kilkadziesiąt lat wcześniej wybrała dla siebie Ulrike Meinhof nie byłoby już odwrotu.

Po troszę sami wyhodowaliśmy sobie ten problem. Politycy, którzy legitymizowali anarchistów debatując z nimi jak równi z równymi. Dziennikarze, którzy kolejne wybryki młodych lewaków tłumaczyli „idealizmem” i „potrzebą realizacji marzeń” oraz bezrefleksyjnie zapraszali ich do telewizyjnych i radiowych studiów. Policja, prokuratura i sądy, którzy przymykali oczy na coraz bardziej efekciarskie ekscesy. Oraz my, zwykli obywatele, którzy udawaliśmy, że nic się nie stało.

Oczywiście Drogi Czytelniku i teraz możesz uznać, że nie ma problemu. W końcu sąd wymierzył już karę sprawczyniom. Możesz nie przepadać za narodowcami, zatem uznać, iż to ich problem a nie Twój. Nie schwytano sprawców napadu na pana Witzberga, zatem możesz udawać, że to sprawa kryminalna a nie polityczna. Tylko, że to wszystko będzie nieprawda. Tymczasem jutro anarchiści mogą zaczepiać Twoją dziewczynę, która będzie przechodzić z koleżankami ulicą Paderewskiego. Jeśli zechcą obrzucą Cię kamieniami bo jesteś drobnym przedsiębiorcą, więc w ich mniemaniu godnym pogardy kapitalistą. Mogą spróbować zająć bezprawnie Twoją kamienicę, w końcu Ty jesteś wyzyskiwaczem a oni mają marzenia. Mogą nazwać Cię faszystą, co da im w ich mniemaniu prawo do traktowania Cię jak wyrzutka. Wszystko to mogą zrobić. Pod warunkiem, że dziś im na to pozwolisz.

To już ostatni alarm. Musimy skończyć ze zgubną biernością. Najwyższy czas zacząć egzekwować prawo, podobno równe dla wszystkich. Skończmy też z traktowaniem skrajnych lewaków jako jednej ze stron w dyskursie – jest to fałszowanie obrazu i de facto legitymizacja skrajnych, niebezpiecznych poglądów. Jeśli dziś nie wyciągniemy wniosków z niemieckich błędów sprzed lat skażemy się na ponurą powtórkę z historii. Czas skończyć z fałszywą tolerancją.

WASZE KOMENTARZE
Autor bloga wyłączył możliwość komentowania tego wpisu
avatar
PRZEMYSŁAW PIASTA
PrzemyslawPiasta.epoznan.pl
RSSsend_message
ARCHIWUM WPISÓW
Na kogo głosować w Poznaniu? (11 paź 2018)
W pułapce wyklętyzmu (2 mar 2018)
Skazy na pancerzach? (19 lut 2018)
Zakażmy handlu we wtorki (4 paź 2017)
Vae victis (31 lip 2017)
Wszędzie dobrze, ale w Unii najlepiej (12 lip 2017)
Cała Polska walczy ze smogiem. (9 sty 2017)
Coraz lepsza zmiana (2 gru 2016)
Murzyńskość dla zaawansowanych (5 paź 2016)
Smoleńscy prorocy, smoleńscy agnostycy (15 wrz 2016)
Spotkanie Endecji w Poznaniu (6 wrz 2016)
Trzecia Rzesza – reaktywacja (27 cze 2016)
Niewidzialne Chiny (21 cze 2016)
Polskie Imperium? (10 cze 2016)
Wróg u bram (22 mar 2016)
To nie jest nasza zmiana (14 mar 2016)
Rolnik przyPiSany do ziemi? (25 lut 2016)
Kto zapłaci za "dobrą zmianę"? (6 lut 2016)
Przepraszam za Mieszka (1 lut 2016)
Zdrada popłaca (14 sty 2016)
Ani słowa o WOŚP (9 sty 2016)
W obronie Jaśkowiaka (28 gru 2015)
Życie polityczne dzikich, na podstawie obserwacji mieszkańców Bolandy. (4 gru 2015)
Latający cyrk rodzimej produkcji (28 lis 2015)
Tęczowy korpus postępu (11 paź 2015)
Portret bez charakteryzacji (4 paź 2015)
Hitler też był imigrantem (14 wrz 2015)
Jak zmarnować 100 milionów (4 wrz 2015)
Złodzieje (24 sie 2015)
Duży i Mały (23 lip 2015)
Nie chcemy was tu (13 lip 2015)
Strzelnica (14 maj 2015)
Głosujemy na Kukiza! (8 maj 2015)
Jak głosować? - skrócony poradnik dla średnio zaawansowanych (3 maj 2015)
Moneta bez awersu (15 mar 2015)
Legenda o poznańskim smoku - PREMIERA (28 lis 2014)
„Legenda o poznańskim smoku” – zaproszenie na spotkanie z autorem (24 lis 2014)
STOP OSZUSTOM! (14 lis 2014)
Uwaga na oszustów (14 lis 2014)
Mamy prawo być dumni (7 lis 2014)
Razem? - raczej osobno (31 paź 2014)
Niezły burdel (28 paź 2014)
Rzeczpospolita urzędasów (16 paź 2014)
Matki, żony i kochanki (28 wrz 2014)
Chwała Grobelnemu (29 lip 2014)
Nieporozumienie ruchów miejskich (11 lip 2014)
Upadek (7 lip 2014)
Słuszny gniew, bezrozumny bunt (17 cze 2014)
Smutny los dzikich Helwetów (24 maj 2014)
Głosuję na Korwina (21 maj 2014)
Piersi są dobre (11 maj 2014)
Czekając na błąd scenarzysty (6 maj 2014)
Rocznica (3 maj 2014)
Feta, której nie było (25 mar 2014)
I kto tu jest ruskim agentem? (1 mar 2014)
W Bazarze o Dmowskim i nie tylko. (18 lut 2014)
Ostateczny krach państwa prawa (11 lut 2014)
Przeciw fałszywemu patriotyzmowi (31 sty 2014)
Rozbita rodzina resortowych dzieci (15 sty 2014)
Owsiak wypełza z lodówki a Tusk wychodzi z siebie (11 sty 2014)
Bójcie się Tuska, nawet gdy przynosi dary (5 sty 2014)
Politycy i idioci (27 gru 2013)
Przyznaję się do błędu. (23 gru 2013)
Żądam ocieplenia klimatu (22 gru 2013)
Nie piszcie ustaw, grajcie w piłkę! (19 gru 2013)
Wybory w domu wariatów (12 gru 2013)
Gdy rozum śpi budzą się My-Poznaniacy (6 gru 2013)
Unia, Ukraina a polska racja stanu (3 gru 2013)
Polski wyrób politykopodobny czyli dlaczego nasza polityka jest byle jaka? (28 lis 2013)
Mamy za dużo mieszkań socjalnych. (21 lis 2013)
Gender to głupota (18 lis 2013)
Czy żyjemy w państwie policyjnym? (15 lis 2013)
Obywatelscy jak Milicja Obywatelska (8 lis 2013)
Niebezpieczne kombinacje Ministerstwa Sprawiedliwości (4 lis 2013)
Granice tolerancji (2 lis 2013)